października 17, 2017

Gdy musisz zmienić plan

Gdy musisz zmienić plan
Corinne Michaels
Consolation t.1


Kiedyś usłyszałam zdanie: "Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, powiedz mu o swoich planach." Już pomijając wiarę, można to również dopasować do losu. Ilu z nas miało plan na życie, ułożone od a do z, w dodatku z różnymi wariantami. A potem w jednej chwili wszystko trzeba układać od nowa.

W podobnym położeniu znalazła się Natalie, nasza bohaterka. Była szczęśliwa z mężem komandosem, spodziewała się pierwszego dziecka, wszystko układało się idealnie, a zlecenie było proste i w sumie z nikłym ryzykiem. A jednak. Mężczyzna ginie. Cały dotychczasowy świat runął, nie ma bezpieczeństwa, szczęścia, pełnej rodziny. Jest rozpacz, ból, strata i dziecko w drodze, które lada chwila będzie potrzebowało matki. Matki, która będzie musiała się starać za dwoje. 

Mimo tak pełnego planu, Natalie nie potrafi pogodzić się ze śmiercią męża, ciągle odcina się od znajomych i przyjaciół. Dopiero Liam, najlepszy przyjaciel zmarłego, mimo jej oporów pomaga kobiecie wyjść na prostą. Zajmuje się rzeczami, do których Natalie nie ma głowy: samochodem, ogrodem, naprawami, sprawami bieżącymi itd. W pewnym momencie oboje się orientują, że gdzieś po drodze ich przyjaźń zamieniła się w coś więcej. Chociaż żadne z nich tego nie chciało, w końcu znali się od lat i nigdy nie myśleli o sobie w ten sposób.

Co spodobało mi się w tej książce? Że problemy uczuciowe bohaterów były przedstawione z obu perspektyw. W końcu każdy ma inne obawy wchodząc w nowy związek. Każdy ma inne doświadczenia, pewnie i oczekiwania. W dodatku dla obojga zmarły był kimś najważniejszym w życiu. Czy z takim bagażem, będzie im dane cieszyć się rodzącym się uczuciem? Szczerze powiem, przy zakończeniu, aż się zachłysnęłam, na szczęście tylko powietrzem. I czekam na drugą część, bo to zakończenie mnie niezmiernie zaintrygowało.

września 05, 2017

Sny czy jawa?

Sny czy jawa?
Kerstin Gier
"Silver. Pierwsza księga snów"


Szukając czegoś dla młodzieży, mogę polecić serię Silver. Jeśli ktoś zetknął się wcześniej z Kerstin Gier, natychmiast rozpozna styl i sposób kreowania postaci. Czyta się przyjemnie, akcja nie rozwija się szybko, jednak podział na jawę i sny dodaje smaczku. Dojrzałemu czytelnikowi również polecam, ale pamiętajcie to literatura młodzieżowa.

Liv z siostrą po raz kolejny zmieniają miejsce zamieszkania. Od lat przeprowadzają się za jednym z rodziców. Tym razem wprowadzają się do matki, a w dodatku za chwil parę do nowego mężczyzny i jego dzieci, aby stworzyć szczęśliwą rodzinę. Już sama rzeczywistość wydaje się skomplikowana dla nastolatków, bo jak tu pogodzić czwórkę młodych ludzi z zupełnie innymi poglądami na świat. A to jeszcze nie koniec. Coś się dzieje, gdy Liv zasypia. Zaczęło się, po poznaniu przyrodniego brata. Sen był taki prawdziwy. I dziewczyna odnosi wrażenie, iż wszyscy w tym śnie, śnili to samo. Ale czy to możliwe? I dlaczego robi się coraz ciekawiej i niebezpieczniej. Ato kusi. Każdego. Liv mimo ostrzeżeń nadal wędruje w korytarzach snów, podpatrując innych i rozwiązując kolejne zadania. 

Jednak czasem ryzyko jest ogromne, a nawet śmiertelne. A same sny bywają zwodnicze, natomiast przyjaciel może okazać się największym wrogiem. Czy Liv rozwiąże zagadkę? I co tak naprawdę grozi dziewczynie. Może sami zastanowicie się nad własnymi snami, ich znaczeniem. Może was zaciekawią ;)

Ach i nie mogło zabraknąć przystojnego, tajemniczego i uroczego młodzieńca, który skradnie serce Liv. Tylko czy to będzie odpowiedni kandydat? Oj, aby tego się dowiedzieć, należy zapoznać się z całą serią Silver. W tym tomie poznajcie wszystkich bohaterów i znajdzie sowich ulubieńców. 

sierpnia 04, 2017

Podróż do Chin, podróż do życia...

Podróż do Chin, podróż do życia...
Joanna Miszczuk
"Nefrytowa szpilka"


Książka o życiu, poszukiwaniu sensu, rodziny i siebie. O porażkach, szansach i przyszłości. I oczywiście o Chinach. Świecie tak obcym dla nas, o kulturze, historii Chin na ogół wiemy niewiele. Może czytając "Nefrytową szpilkę", ktoś postanowi pogłębić wiedzę, na temat tego ogromnego państwa i niezwykłych ludzi. 

Wracając do początków historii. Melania "Mel" od najmłodszych lat miała plan na życie. Będzie kimś, pilnie się uczy i nie przejmuje się docinkami. Wychowywana tylko przez matkę, próbuje ją odciążyć i sama dorabia udzielając korepetycje. Jednak w szkole średniej mimo szczegółowego planu, postanawia zmienić swój wizerunek, by ułatwić sobie życie. Ale nieodpowiednie towarzystwo trochę utrudnia sprawę. Nadchodzi czas studiów i czas precyzyjnego wyboru ścieżki własnej kariery. Tutaj na decyzji zaważa spotkanie z ojcem, który po raz kolejny wyparł się własnego dziecka. Postanawia mu udowodnić, że jest świetna, a nawet lepsza od niego. Wybiera Historię Sztuki (jak ojciec), specjalizując się w historii Chin. 

Każdy kto studiował wie, że to nie bajka i trzeba się napracować na oceny, dobrać odpowiednie praktyki itd. I w okresie wakacyjnym dorobić się tak, aby wystarczyło na następny rok akademicki. Mel pracowała i poznając nowych ludzi powoli otwierała kolejne drzwi do swojej kariery. Znalazła nawet miłość swojego życia, Tana. I straciła go. Po dekadzie, w środku nocy dzwoni telefon i słyszy "Mel Lan", tylko jedna osoba ją tak nazywała. Tylko jedna osoba mogła znów przewrócić jej życie do góry nogami. Czy Mel odważy się jeszcze raz zaryzykować w imię miłości? 

Podróż przez życie Mel i Tana, to podróż po historii Chin (za sprawą pamiętnika Nije Ke Xin, kochanki cesarza Chin z początków XX wieku), to podróż po życie i szczęście, którego tak naprawdę pragnie każde z nas. Czyta się niezwykle przyjemnie, momentami odnosiłam wrażenie, że razem z bohaterami przemierzam chińskie uliczki. 

lipca 28, 2017

Coś zamiast książki

Coś zamiast książki

Nie samymi książkami człowiek żyje, czasem trzeba uruchomić komputer/telewizor i zobaczyć jakiś film. Nigdy nie mogę znaleźć nic dla siebie w telewizji, a teraz w dodatku są wakacje, więc powtórki wszędzie, to przeszukujemy internet. Obecnie pomocny bywa Netflix z dość dużą pulą filmów i seriali. Dzisiaj o kilku filmach, z którymi miałam przyjemność ostatnimi czasy.



Dość głośno ostatnio o tym filmie. A o samej tematyce zaburzeń żywieniowych i innych, możemy czytać, oglądać do woli. Nie ma w tym nic zabawnego, gdyż świadczy to o potrzebie, o problemie, który stale rośnie. Ile osób walcząc o dobrą sylwetkę, w pewnym momencie się gubi i przekracza granicę bezpieczeństwa. Oczywiście motywacje są różne, leczenie jednym pomaga, innym niekoniecznie. I myślę, że film dobrze ukazuje skalę problemu - nie liczy się wiek, każdy może się z tym zmagać. Nie liczy się płeć, a zaburzenia żywieniowe to nie tylko anoreksja. Mimo iż śledzimy losy głównej bohaterki, widzimy jej bliskich, znajomych z ośrodka i ich problemy. Jak często wszystko mocno się wiąże i ile ukrywamy przed światem. Film nie jest terapią, może jedynie nam zasugerować, że gdzieś jest problem i że zawsze można z nim walczyć.


"The girl like her" również porusza problemy głównie nastolatek, chociaż myślę, że dorośli potrafią być wobec siebie równie bezlitośni. Mamy do czynienia z dziewczynami, które kiedyś były przyjaciółkami, później jedna została ofiarą, druga oprawcą. Poznajemy ich historię z dwóch perspektyw: ofiary i oprawcy. Problem znany wszystkim oczywiście, różnie rozwiązywany. W tym filmie mamy dziennikarkę, która stwierdziła, że nie ocenia, chce poznać życie nastolatek. Nasza popularna dziewczyna dostaje kamerę i ma przez pewien czas filmować swoje codzienne życie. Poznajemy życie obu dziewczyn i tak naprawdę zastanawiamy się czy mogłoby być inaczej? Okazuje się że wsparcie czasem nie wystarczy, a oczekiwania rodziców potrafią złamać młodego człowieka. Twórcy pozostawiają sprawę otwartą, jeśli chodzi o ocenę dziewczyn, sam widz ma zdecydować kto jest prawdziwym oprawcą i kim są ofiary. 


Teraz trochę muzyki i tańca. Mamy utalentowane grupy taneczne i dwójkę młodych ludzi, których drogi w dzieciństwie się rozeszły. Każdy ma talent, ale taniec to biznes, dosyć lukratywny i jeśli w niego inwestujemy to wymagamy rezultatów. A jeśli jest się bogatym snobem to już w ogóle. W tym świecie po latach spotykają się nasi bohaterowie, walcząc ze swoimi uczuciami, żalami i marzeniami. Film ogląda się przyjemnie, jest zrobiony na podstawowym szablonie, ale sceny tańca... Od nich już trudniej oderwać wzrok. W sam raz na miłe popołudnie.



Nie zliczę ile razy już go oglądałam i nadal chętnie do niego wracam. Czemu? Bo to urocze jak mężczyzna próbuje wytłumaczyć własnemu dziecku jak życie może się ułożyć. I mimo rozwodu, rodzice mogą ze sobą normalnie rozmawiać. I że miłość nie jedno ma imię. Chociaż z drugiej strony nie wiem czy chciałabym poznać wszystkie dziewczyny mojego taty, ani czy opowiadać o tym własnemu dziecku... Punkt za odwagę!  Pewnie większość z was zna ten film, to i tak powiem warto go obejrzeć. 


Ostatni na placu boju. Sparksa wszyscy znają, a oto ekranizacja "Wyboru". Nie wiem czy film bardziej mnie bawił czy wzruszał, ale urzekł mnie wyborem właśnie. Bo każdy wybór prowadzi do kolejnego i od nas zależy jakie decyzje podejmujemy. To my z nimi będziemy żyć. I tak jak na samym początku bohaterowie działali sobie na nerwy, tak im zostało. I ten wątek pojawił się w przysiędze ślubnej "denerwuj mnie do końca życia", bo tak wygląda życie z osobą którą kochamy. Nie zawsze jest idealnie, ale bez niej jest jeszcze gorzej. Już pomijam dialogi, które mnie rozwalały na łopatki, ale każdy to pewnie zna z autopsji (pewnie niejedna wasza rozmowa nadałaby się do filmu). Muszę w końcu dorwać książkę, ale niestety w bibliotekach mamy za mało egzemplarzy albo ludzie zaczęli czytać, zawyżając naszą zeszłoroczną średnią.

Może macie jakieś swoje propozycje?? 

lipca 24, 2017

Niebieskooka Bandytka

Niebieskooka Bandytka
Alwyn Hamilton
"Buntowniczka z pustyni"


Wyjątkowo tę książkę rozpoczęłam czytać od podziękowań i dedykacji, które mnie ujęły. Były piękne i bardzo osobiste. Zachęcona takim początkiem, zabrałam się za historię Amani i Jina.

Bezczelna, krnąbrna, pełna życia i ryzyka - tak można krótko scharakteryzować Amani. Patrząc na nią widzimy jej niebieskie oczy, wyróżniające się wśród mieszkańców Dustwack, gdzie wszyscy mają ciemne oczy i włosy. Taka ich natura, ludzi pustyni. Amani domyśla się, ze dlatego ojczym jej nie lubił i tak traktował swoją żonę. Jednakże swoje domysły zachowała dla siebie. Całe swoje życie marzy o tym by opuścić miasteczko, w którym mieszka i poznać cały świat, a raczej Izman. Miasto o którym tyle opowiadała jej matka, gdzie miała mieć możliwość spełnienia marzeń i szansę na lepszą przyszłość. Po śmierci rodziców dla Amani był to cel nadrzędny. Zbierała pieniądze i planowała ucieczkę. I gdy już wszystko było zaplanowane, okazało się, że życie przygotowało jej zupełnie inny scenariusz.

Dzięki świetnym umiejętnościom strzelania (sposób na zebranie kasy) pakuje się w tarapaty, a przy okazji poznaje Jina, cudzoziemca, z którym losy połączą się na dłużej, choć uwierzcie mi starała się go pozbyć. Dalej akcja toczy się równie szybko. Poznajemy niesamowity świat pustyni, ludzi, ich zasady i prawa obowiązujące podczas przepraw przez pustynię. A także Pierwotne Stworzenia, które są fundamentem wierzeń i świata pustynnego. 

Autorka przedstawia niezwykły i często brutalny świat ludzi pustyni. Walkę o życie, władzę, ludzi i wartości. Nawet na chwilę nie pozwala czytelnikowi na nudę, tylko stawia przed nim nowe wyzwania, nowych bohaterów książki. I mimo iż są nietuzinkowi i według utartych schematów dobrzy albo źli, to okazuje się, iż autorka tutaj nam nie ułatwia sprawy. Każdy bohater jest niezbędny, posiada coś co uzupełnia resztę. Zresztą ciekawie się robi wówczas, gdy nie możemy doczekać się kolejnej strony, sceny, książki! I myślę, iż ten efekt autorka uzyskała. Zapraszam do świata Buntowniczki z pustyni.

lipca 15, 2017

Zapisując wspomnienia...

Zapisując wspomnienia...
Michelle Paver
"Cienie w mroku"


Gdy bardzo czegoś chcemy nie zważamy na ostrzeżenia, czy sugestie. Jack, Algie, Teddy, Gus i Hugo mieli plan, chcieli coś osiągnąć i zyskać trochę sławy. Wyruszając na daleką północ, na roczną wyprawę na Spitsbergen, chcą udowodnić swoją wiedzę, męstwo. Każdy z nich jest zupełnie inny, są sklejką różnych osobowości, ale wierzą w sukces wyprawy. Jednakże do zatoczki Gruhunken docierają już tylko we trójkę, a tam nie jest lepiej. A raczej coraz gorzej. W końcu Jack zostaje sam, a może jednak niezupełnie sam, ma do dyspozycji stado husky (z którymi się nie lubią).

Na początku książki dowiadujemy się, że podczas tej wyprawy wydarzyła się tragedia, o której nie chcą mówić jej uczestnicy. W końcu poznajemy historię z zapisków Jacka. Każdy z nich prowadził swój dziennik i zapisywał swoje spostrzeżenia, obawy, odczucia. Dzięki dziennikowi Jacka poznajemy jego i Gruhunken. Dowiadujemy się jak to jest żyć w ciągłej ciemności, a potem w jeszcze głębszej ciemności. Razem z nim doświadczamy samotności, samotności w ciemności. Z różnych stron atakują nas lęki, obawy, samotność i echo przeszłości (tak nazwał to Jack). Czy było ono prawdziwe czy tylko wytworem wyobraźni? To zostawiam każdemu do oceny. Czytając jednak dziennik Jacka ma się wrażenie, iż w ciemności może czaić się wszystko. A nasze własne lęki nie są najgorszą rzeczą jaka może nas spotkać. 

Czy warto sięgać po "Cienie w mroku"? Dla mnie to była ciekawa lektura. Książka nie jest obszerna, ale klimatyczna. Nie przepadam za horrorami, thrillerami, jednakże forma dziennika jaką wybrała autorka zaciekawiła mnie. W dodatku ciągle miało się wrażenie, to naprawdę mogło się wydarzyć... 

lipca 01, 2017

Poligon i samochody

Poligon i samochody
Dzisiaj zabrałam się z bratem i jego ekipą na poligon, gdzie miał być jakiś pokaz. Nie wiedziałam dokładnie na co się wybieram, co w moim przypadku jest dość częste. Miałam zabrać aparat, bo będzie się działo. Wzięłam i wyszło kilka fajnych fotek. Samochody i dużo błota, tak w skrócie można podsumować wyczyny na poligonie. Osobiście nie popieram zarzynania auta, serce mnie boli, gdy słyszę jak ktoś przy zmianie biegów nie docisnął sprzęgła. Jednak ostatnie zdjęcie pokazuje ulatującą duszę samochodu, brat twierdzi, że to ostatni koń mechaniczny. Sami oceńcie. 








czerwca 28, 2017

@Kajecik 3/17

@Kajecik 3/17

Tym razem trochę o życiu i o nas, wszystko okraszone pięknymi kwiatami.








czerwca 26, 2017

Historia dla najmłodszych

Historia dla najmłodszych
Annie Jay
"Elżbieta księżniczka z Wersalu. Sekret pozytywki."



Historia księżniczki Elżbiety, wnuczki króla Ludwika XV i siostry Ludwika XVI. Poznajemy jedenastoletnią dziewczynkę, rozpieszczoną, najmłodszą, czyli ulubienicę, której można więcej. Rozpoczynając przygodę z Elą: na początku mamy podpisane ilustracje wszystkich ważniejszych bohaterów książki, z krótką charakterystyką. Na końcu natomiast znajduje się plan Wersalu, a także informacja o modnych fryzurach za Ludwika XVI.

Sekret pozytywki to pierwszy tom, mnie zaciekawił ładnym wykonaniem i nawiązaniem do postaci historycznych. Oczywiście nie spotkamy tutaj wykładu typu: urodziła się, wychowała się, wyszła za mąż itd. Poznajemy raczej zwyczaje i zasady obowiązujące na francuskim dworze w XVIII wieku. Elżbieta ubolewa nad tym czego jej niewolno, jakie są jej obowiązki i czego się od niej wymaga. Trudniejsze zwrotu, które mogą nie być dziecku znane są okraszone przypisem (jak na zdjęciu poniżej) i od razu jasne o co chodzi. W tym tomie Elżbieta niechcący uszkodziła cenną pozytywkę otrzymaną od dziadka. Jednakże wtedy właśnie odnajduje ukrytą karteczkę z tajemniczą, zaszyfrowaną informacją. Postanawia odkryć prawdę.


Myślę, iż na początek przygody z historią jest to świetna książka, chociaż z oczywistych względów raczej dla dziewczynek. W ciekawy i przystępny sposób przybliża realia Wersalu, a także podsuwa kilka terminów, które mogą się później przydać na lekcji historii. 

Urocze ilustracje :) 

czerwca 18, 2017

Trochę muzyki....

Trochę muzyki....
IX Parada Orkiestr w Prószkowie


Coś dla ucha i oka. Orkiestra na żywo to zawsze coś innego, niż muzyka w radiu. W dodatku 12 orkiestr, w tym polskie, niemieckie i czeskie. Nie będę się rozpisywać, wrzucam kilka fotek i filmików :) 





video





video

czerwca 15, 2017

Mróz - pisarz i postać historyczna

Mróz - pisarz i postać historyczna
Remigiusz Mróz
"Behawiorysta"


Za chwilę lato, a ze wszech stron tylko informacje o Mrozie i Mrozie... Czytelniczki mojej biblioteki prawie się biją o jego książki, ale jakoś to nie moje klimaty. Zaciekawił mnie jednak "Behawiorysta" z tytułu i opisu wnioskowałam, że może przypaść mi do gustu. Czasem to jednak za mała motywacja. Niedawno był Festiwal Książki w Opolu, oczywiście autor był jednym z gości, kolejki po autografy pozazdrościłby niejeden PRL-owski sklep. Jednak zmotywowały mnie dopiero zaliczenia z przedmiotu zwanego "historią regionu". Przeglądając prace zaliczeniowe, które miały opisywać miejsce, wydarzenie, postać historyczną związaną z regionem studenta - mój promotor odkrył pracę pod tytułem "Remigiusz Mróz". Jeśli już historia o nim traktuje, muszę przeczytać którąś z książek - jak na odpowiedzialnego histeryka przystało.

Tyle wstępu. Nadszedł czas na książkę, którą czytało mi się dobrze. Po gromie filmów, seriali kryminalnych i kilku książkach traktujących o zwyrodnialcach, wiedziałam z czym będę się mierzyć w "Behawioryście".  Wiele ruchów było do przewidzenia, jednakże nie wpływało to na odbiór książki. Postać Gerarda, byłego prokuratora z manierami z poprzednich epok, mnie osobiście ujęła (ale to moje skłonności do nietuzinkowych imion i zanikających manier), chociaż mógł trochę szybciej poukładać te puzzle. Z zainteresowaniem jednak śledziłam jego poczynania i rozmowy, bo zgadzam się że wiele mówimy, nic nie mówiąc itd. Jednak mimo wykształcenia i pozorów, życie i przeszłość zostawiają ślad, który daje o sobie znać w najtrudniejszych chwilach, pokazując, że jesteśmy ludźmi. Mimo życia w XXI wieku gdzie mamy praktycznie do wszystkiego dostęp, informacje osaczają nas zewsząd, nasze pierwotne instynkty nas nie opuszczają. Zaś człowiek potrafi być niewyobrażalnie brutalny, bądź uległy.

Fabuły nie będę streszczać, bo to książka, którą należy przeczytać i się nad nią zastanowić. W sumie Opole nie jest duże, wielu z czytających orientuje się w topografii miasta. Ale to powinno uświadomić nam, że nie tylko w Ameryce takie rzeczy mogą się zdarzyć. Sam autor stwierdza, że zależało mu na jak najbardziej prawdopodobnym scenariuszu. I też mam nadzieję, że w wielu kwestiach się mylił.

czerwca 12, 2017

Bonowicz & Zakład Pogrzebowy

Bonowicz & Zakład Pogrzebowy
Karina Bonowicz
"I tu jest bies pogrzebany"


Uwielbiam takie książki, uśmiech towarzyszył mi prawie przez całą lekturę. Jest wszystko co człowiekowi do szczęścia potrzebne: zakład pogrzebowy, siostry typu dzień/noc, nieszczęśliwy pisarz i lekarz, a do tego autor z moim ulubionym poczuciem humoru. W końcu wszyscy dążymy do tego samego miejsca i nikt nie ominie zakładu pogrzebowego. A tam można spotkać ciekawych ludzi. 

Bohaterów poznajemy z ich perspektywy, każdy opowiada fragmenty swojego życia, razem tworząc całą historię. Są trochę groteskowi, ale w przyjemni w odbiorze, przedstawiają swoje wady, obawy i sposób patrzenia na świat. Maria panicznie boi się starości i wszędzie widzi jej oznaki, w końcu starzejemy się z każdą godziną. Nina jej młodsza siostra, choruje na... wszystko, a jej lista leków jest dłuższa niż litania. Edward pisarz bojący się własnego cienia i zabójczo zakochany w swojej żonie Marii, której zafundował celibat. Jakub, nieśmiały lekarz, cierpiący na bezsenność i monotonię własnego życia. Na końcu przedstawiam Eugeniusza, właściciela zakładu pogrzebowego, który nie wie czy nie czeka go śmierć, bo może to być ostateczny sposób ratowania rodzinnej firmy.

Wszystko przedstawione z dystansem i humorem, bo sprawy ostateczne i tak nikogo nie ominą. Polecam dla rozrywki i nietuzinkowych bohaterów. 


maja 31, 2017

Zaczynajmy od początku...

Zaczynajmy od początku...
Arthur Conan Doyle
"Studium w szkarłacie"


Wszystkim dobrze znany Sherlock Holmes, zachwyca i inspiruje od lat. Chyba nie ma dziecka, które nie słyszało o niezwykłym detektywie. Ile filmów, seriali i postaci zostało wykreowanych na Holmesie. Jednak pierwowzór i tak najlepszy. 

Ja swoją przygodę rozpoczynam od "Studium w szkarłacie", która przedstawia początki znajomości Sherlocka i Watsona. Ciekawej, pełnej sprzeczności przyjaźni i możliwości rozwiązywania zagadek. Już pierwsze odkrycia na miejscu zbrodni, współpraca z organami władzy tworzą nietuzinkową więź między bohaterami. I właśnie ona jest największym atutem powieści - ileż dywagacji na jej temat już można było przeczytać. Mnie natomiast zachwycił styl, lekkość pióra, pomimo sędziwego już wieku powieści. Arogancja Sherlocka, dedukcja i codzienne rytuały, zostają uzupełnione przez Watsona, który będąc jego przeciwieństwem, tak naprawdę uzupełnia go i wpływa na niego. W końcu pojawia się ktoś ważny dla detektywa, osoba z której zdaniem się liczy. 

Przyznam, iż po obejrzeniu kilku ekranizacji Sherlocka Holmesa i tak książka mnie bardziej zachwyciła. Ale zawsze uważam, że książka jest wyjątkowa, a bohaterowie w niej są bardziej nasi, niż ci ekranowi.
Copyright © 2016 CzerwoneTrampki , Blogger