stycznia 13, 2018

"Listy do utraconej" Brigid Kemmerer

"Listy do utraconej" Brigid Kemmerer

Listy, takie odręcznie napisane, wysłane lub przekazane są dla nas ważniejsze niż maile, czy smsy. W świecie internetu, szybkich lunchów, rozmów telefonicznych, zapominamy o drugim człowieku. A wystarczy chwila, aby zobaczyć, poczuć, zrozumieć. W "listach do utraconej" poznajemy młodych ludzi, którzy radzą sobie ze stratą bliskich. A najsmutniejsze jest to, że większość dorosłych nie chce widzieć ich problemu, bądź postanawia pomóc na swój sposób, nie zastanawiając się czy dobrze robi.

Juliet Young traci matkę, osobę którą podziwiała. Kobieta była świetnym fotografem, wyruszała na linię frontu i wracała z niezwykłymi zdjęciami. Juliet zawsze chciała być jak matka. Jednak po jej śmierci, czuje osamotnienie i porzuca fotografowanie. Uważa, że powrót do zdjęć byłaby zdradą matki. Nadal bardzo często odwiedza grób matki, zostawia jej listy, bo taki miały zwyczaj. Zawsze pisały do siebie i dziewczyna ciągle pisze o sobie, życiu, problemach, chociaż nie spodziewa się odpowiedzi.

Aż do momentu, gdy list dostaje się w ręce Declana Murphy. Chłopak sprząta i kosi na cmentarzu w ramach kary. Nie jest to zajęcie, które lubi, ale lepsze niż poprawczak. Po śmierci młodszej siostry i ponownym ślubie matki, nie potrafi się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Czuje się niechciany, zepchnięty na boczny tor. W szkole jest uważany za "złego chłopaka" i często na starcie odczuwa bezsilność i porażkę. I nawet nie podejrzewa, że odpisanie na list znaleziony na grobie zmieni jego życie. 

Juliet i Declan wzajemnie dodają sobie otuchy. Ich korespondencja pozwala im dojrzeć światełko w tunelu i powoli wychodzić z żałoby. Każde z nich ma inne problemy, z którymi musi sobie poradzić. Jednak co się stanie, gdy odkryją z kim tak naprawdę pisali? Czy w ogóle będą chcieli to wiedzieć? W końcu łatwiej jest wyżalić się nieznajomemu.

Przyznam, że wachlarz problemów jakimi autorka obdzieliła bohaterów książki mógłby przytłoczyć niejednego. Z drugiej strony ukrywanie uczuć i emocji, powoduje izolację, z której trudno później się wydostać (o tym miał się przekonać Declan). Kłopoty z komunikacją, bywają bardzo niebezpieczne i odsuwają od siebie najbliższych, nawet gdy naprawdę chcą nam pomóc. I dodajcie do tego jeszcze okres dojrzewania, i macie smutną historię, ale zarazem niezwykle piękną. 

stycznia 06, 2018

Wojna dotyczy wszystkich

Wojna dotyczy wszystkich
Barbara Gawryluk
il. Maciej Szymanowicz
Teraz tu jest nasz dom



Czas wojny jest trudny dla dorosłego człowieka, często wówczas troszcząc się o bieżące sprawy, zapomina, iż dzieci odczuwają wszystko równie mocno. Same sobie tłumacząc zasłyszane słowa, zdania, strzępki informacji. Wojny znamy z lekcji historii, ale wystarczy włączyć wiadomości i znajdziemy informacje o konfliktach zbrojnych. Wojna to nadal rzeczywistość wielu ludzi.

"Teraz tu jest nasz dom" przedstawia historię ukraińskiej rodziny z Doniecka, która znalazła schronienie w Polsce. Narratorem jest najstarsze dziecko, Romuś uczący się w trzeciej klasie. Poznajemy jego rodzeństwo Mikołaja i Natalkę, rodziców, dziadków i wujostwo. Z dnia na dzień dom rodzinny przestaje być bezpiecznym miejscem i zostaje podjęta decyzja o ucieczce do Polski. Wyjazd jest tym trudniejszy, iż dziadkowie odmawiają wyjazdu i wyjeżdżają w piątkę. Spakowani w pięć plecaków wyruszają w nieznane. Docierają do ośrodka i przystosowują się do nowych warunków. Uczą się polskiego i martwią o swoją przyszłość. Żyją nadzieją, ciągle śledząc informacje napływające z Ukrainy.

Opisując historię rodziny Romusia autorka przedstawia problemy z jakimi borykają się uchodźcy, którzy ratując się, muszą zostawić wszystko i zaczynać od nowa. Książka może posłużyć jako pomoc w tłumaczeniu dziecku tego trudnego tematu. Dodatkowym atutem książki są niezwykłe, klimatyczne ilustracje.




stycznia 01, 2018

Czym pachnie twój dom?

Czym pachnie twój dom?
Bonnie-Sue Hitchcock
Zapach domów innych ludzi


Rozpocznę od okładki, jest cudowna. Ilekroć na nią patrzę to się rozczulam. W tym roku u mnie śnieg chyba tylko na zdjęciach i okładkach książek. Lekturę na ogół rozpoczynam od ostatnich stron, tutaj był krótki wywiad z autorką. Wspominała, że początkowo miał to być zbiór opowiadań o różnych osobach. Cieszę się, że połączyli to w jedną powieść. Ostrzegam, zdradzam zakończenie, choć tak naprawdę niezupełnie ;)


Głównymi postaciami są Ruth, Dora, Hank i Alyce, jednakże mała miejscowość Fairbanks, z którą są związani, powoduje splecenie ich historii. Życie w małych społecznościach posiada zalety i wady, nikt nie będzie temu przeczył. A gdy dodamy do tego lokalizację - Alaska, gdzie zależność od najbliższego sąsiedztwa bywa istotniejsza niż w naszych zaludnionych terenach, nie sposób wyjść z założenia, iż drogi naszych bohaterów złączą się i to nie raz. Daje również możliwość przemycenia innych iście ciekawych postaci.

Ruth chce być kimś, chce być kochana, chce by było tak jak kiedyś. Tak jak było gdy jeszcze żył jej ojciec, a rodzice byli w sobie tak mocno zakochani, iż cały świat stawał się piękny dla małej Ruth. Jednak w wieku nastu lat zachodzi w ciążę i babcia wysyła ją do klasztoru, nic nie mówiąc. Tam dziewczyna dowiaduje się o swojej rodzinie rzeczy, o których się nie mówiło w domu babci. Czy informacje pomogą Ruth zrozumieć swoją sytuację i postępowanie babci?

Równie trudno jest Dorze, chociaż ona posiada rodziców, to wolałaby żeby było inaczej. Człowiek się zastanawia, co trzeba uczynić dziecku, by chciało nie chciało mieć rodziców... Dziewczyna próbuje ułożyć sobie życie mieszkając z rodziną jej przyjaciółki. Gdzie czuje miłość, widzi jak powinny wyglądać relacje rodzic-dziecko. W końcu dociera do momentu, gdy sama przed sobą musi przyznać czego naprawdę chce od życia, bo tak naprawdę wtedy może ruszyć do przodu.

Odpowiedzialność jaka spadła na barki Hanka, przerosłaby niejednego dorosłego. Opiekując się młodszymi braćmi, stara się im zapewnić lepszą przyszłość. A przynajmniej przetrwać do swojej osiemnastki, by móc legalnie zająć się rodzeństwem. Los postanowi go jednak jeszcze okrutniej sprawdzić i nawet optymizm najmłodszego z braci może nie pomóc. Na szczęście chłopcy po drodze znajdą kilku dobrych ludzi, którzy zechcą ich wesprzeć.

Alyce tańczy, pięknie tańczy. Balet jest dla niej ważny, a nawet najważniejszy w życiu. Po rozwodzie rodziców stara się jednak nie zawieść rodziców. Głównie ojca i chce zrezygnować z ważnego przesłuchania o stypendium, by jak co roku wyjechać z nim na połów. Mimo namów przyjaciółek, poczucie obowiązku i spędzenie czasu z ojcem, skłania dziewczynę do wyjazdu na coroczną wyprawę. Czy Alyce będzie potrafiła zawalczyć o swoje marzenia? Czy wyszuka sobie kolejne wymówki?

Wszyscy młodzi, piękni, zagniewani... Każdy z tych młodych ludzi ma poważny problem, szuka rozwiązania dobrego dla wszystkich. Tylko czy rozwiązanie idealne istnieje? Autorka stworzyła zakończenie, które jest potrzebne nam wszystkim. Zakończenie, bez zakończenia. Dające nadzieję, możliwość dopowiedzenia własnego. Bo pewnie czytając każdy znajdzie swoje odbicie, w którejś z postaci i będzie mieć okazję dopisać własne zakończenie, bądź nowy początek.

W okresie noworocznym często szukamy nowego początku, potrzebujemy nadziei, iż coś się może zmienić. Że my możemy coś zmienić. I chyba z taką myślą zostawia nas ta lektura.

grudnia 28, 2017

W krótkich słowach.

W krótkich słowach.
Mikołaj Grynberg
Rejwach



Ludzką historię można przedstawić w krótkich prozach. Kilka stron. A na nich ból, smutek, samotność, niezrozumienia, wstyd, niedowierzanie, nadzieja, strach. Wiele uczuć i emocji towarzyszących nam codziennie, niezmiennie sprowadzających do szarej rzeczywistości. 

To moje pierwsze spotkanie z twórczością Grynberga i przyznam, że wstrząsające. Nadal zaskakują mnie ludzkie historie, okrojone do prostej, czytelnej wersji. Przedstawione historie Żydów są smutne, mają w sobie zaprzeczenie własnej tożsamości. Strach przed powtórką, niezrozumieniem. Wesołości w nich za grosz, ale ludzkich dramatów ogrom. Na 128 stronach, znajdziesz ponad 30 historii, tak odmiennych, jak każdy człowiek. I jak każdy człowiek - wartościowych. Przyznam , że nie mogłam się oderwać. Każdą historię chłonęłam. Jeśli po nią sięgniesz, przepadniesz i zastanowisz się nad brutalnością historii, rzeczywistości i ludzkości. 

Historie niezwykłe, czyta się czasem ciężko. Jednak zastanawiam się, czy byłabym ich wstanie wysłuchać, tak jak autor. Mimo wszystko polecam, bo książka moim zdaniem wartościowa. 


listopada 14, 2017

11 listopada w obiektywie

11 listopada w obiektywie








listopada 11, 2017

Kto tu jest szaleńcem?

Kto tu jest szaleńcem?
Mindy McGinnis 
"Dyskretne szaleństwo"


Gdzie można spotkać szaleńca? Moim zdaniem wszędzie. Jednak w XIX wiecznej Ameryce, szaleńcem jest każda niewygodna osoba, która miała pecha zadrzeć z wpływowymi ludźmi. W przytułku dla obłąkanych oprócz osób chorych, można spotkać młode dziewczyny w ciąży, wdowy, lekarzy, a nawet uciekinierów, dla których to bezpieczne miejsce. 

Grace Mae trafia do jednego z bostońskich przytułków na polecenie swojego ojca. Jest w zaawansowanej ciąży, czy to jej wina? Nie, ale prawda jest równie okrutna jak życie kobiety w XIX wieku, gdzie słowo mężczyzny znaczy nadal wiele. Grace jest gotowa prosić lekarza o trwałe kalectwo, aby nie wrócić do domu. Okazuje się, że istnieje inny sposób by ocalić dziewczynę, ale cena również jest wysoka. Nigdy więcej nie zobaczysz nikogo ze swoich bliskich, nie będziesz też mogła wieść normalnego życia. Jaką decyzję podejmuje Grace?

Rusza z doktorem Thornhollowem i pomaga mu w rozwiązywaniu zagadek kryminalnych. Można uznać ich za pierwszych kryminologów, którzy na podstawie dowodów, próbowali określić kim jest przestępca, czym się kieruje i jak go powstrzymać. Niestety nie pomagał im fakt, że jedno z nich było tylko lekarzem, a drugie szaleńcem z przytułku. Jednak obcowanie ze śmiercią i mordercami ma swoją cenę. Jaką przyjdzie zapłacić Grace i Thornhollowowi?

Przyznam, że zaciekawiła mnie książka i czytałam z przyjemnością. Fabuła jest przemyślana, autorka zaznajomiła się z faktami dotyczącymi przytułków dla obłąkanych i okrutną rzeczywistością socjety, która rządzi się innymi prawami, niż my szaraczki. Nie ma tutaj wartkiej akcji, ale w zamian dostajemy nałożone na siebie problemy różnych ludzi, różnych warstw społecznych. Dzięki temu uzyskujemy świat z odcieniami szarości, a nie tylko czerń i biel. 

października 31, 2017

Stosikowo

Stosikowo
Już się uzbierał piękny stos, że trzeba było go podzielić. Jednakże jest co czytać. A co się w nim znalazło? Jestem ciekawa każdej książki i przyznaję, że kilka spisałam z Waszych blogów i udało mi się je wypożyczyć, bądź zakupić. 



  • Mróz R., Turkusowe szale
  • King Ch., Odessa
  • Kelly J., Ewolucja według Calpurnii Tate
  • Brennan M., Historia naturalna smoków
  • Fallon J., Mózg psychopaty
  • Holmes S., Dziecko wspomnień
  • Bussi M., Czarne nenufary
  • Dutton K., Mądrość psychopatów
  • Tyrmand L., U brzegów jazzu
  • Hamilton A., Zdrajca tronu
  • Loter M., Chłopiec w czerwonej sukience
  • Griffiths R., Granice zła
  • Mróz R., Czarna Madonna
  • Hoover c., Confess
  • Hooper J.,Śpiąca Alicja
  • Nicholls S., Suknia
  • Riley L., Siedem sióstr
  • Burnett D., Gupi muzg

października 28, 2017

Czy wszystko dobrze się skończyło?

Czy wszystko dobrze się skończyło?
Michael Cunningham
Dziki łabędź




Żyli długo i szczęśliwie...
Ale czy na pewno? I czy wszyscy? Zastanówmy się czy królewicz, który w części został łabędziem, miał szansę na dobre zakończenie? A Baba Jaga? Przecież ona nikogo nie zmuszała do jedzenia domku. A Królewna Śnieżka jak sobie radziła po ślubie? I czy wszystkie Królewny odnajdując swojego Królewicza, odnajdywały również szczęście? 

Właśnie nad takimi historiami pracował Cunningham. Dał im nowe życie, dodał od siebie trochę współczesności i naszych problemów. Bo czy naprawdę baśń musi zaczynać się od dawno, dawno temu? Jak wiele osób utożsamia się z bohaterami książek, filmów, baśni, a ilu z nich widzi siebie w tych mniej pozytywnych postaciach. Dla mnie były to słodko-gorzkie historie, które przypominają nam, że baśnie właśnie po to były, by przypominać nam o świecie i różnych zakończeniach. A szczęśliwe zakończenie, niekoniecznie będzie odbiciem naszych wyobrażeń.

Jeśli jesteście ciekawi jak mogłyby potoczyć się losy postaci z dzieciństwa, zachęcam do lektury. Jeśli jednak szukacie czegoś, lekkiego i przyjemnego - to nie ta książka. Osobiście odczuwałam smutek czytając tych 11 baśni, jednakże cieszę się, że książka trafiła do mych rąk. 

października 20, 2017

Sycylia słońcem i pracą pisana

Sycylia słońcem i pracą pisana
Sycylio. Witam. Żegnam. Wrócę. 



Ostatnio miałam okazję wybrać się do ciepłej Altavilli Milici na Sycylii. Przyznam miejsce ciekawe, zupełnie odmienne od naszej polskiej normalności. I przyznam szczerze, ze jazda samochodem tam mnie przerażała. A części samochodowe powiązane trytytkami do reszty auta, odbierały mi mowę. Ale za to klimat, widoki i niezwykle przyjaźni ludzie. Mimo tego, że przez moje czerwone włosy, to ja bywałam atrakcją turystyczną, miło wspominam pobyt na Sycylii. Polecam! 

A teraz krótka fotorelacja. (pierwsza część)







października 17, 2017

Gdy musisz zmienić plan

Gdy musisz zmienić plan
Corinne Michaels
Consolation t.1


Kiedyś usłyszałam zdanie: "Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, powiedz mu o swoich planach." Już pomijając wiarę, można to również dopasować do losu. Ilu z nas miało plan na życie, ułożone od a do z, w dodatku z różnymi wariantami. A potem w jednej chwili wszystko trzeba układać od nowa.

W podobnym położeniu znalazła się Natalie, nasza bohaterka. Była szczęśliwa z mężem komandosem, spodziewała się pierwszego dziecka, wszystko układało się idealnie, a zlecenie było proste i w sumie z nikłym ryzykiem. A jednak. Mężczyzna ginie. Cały dotychczasowy świat runął, nie ma bezpieczeństwa, szczęścia, pełnej rodziny. Jest rozpacz, ból, strata i dziecko w drodze, które lada chwila będzie potrzebowało matki. Matki, która będzie musiała się starać za dwoje. 

Mimo tak pełnego planu, Natalie nie potrafi pogodzić się ze śmiercią męża, ciągle odcina się od znajomych i przyjaciół. Dopiero Liam, najlepszy przyjaciel zmarłego, mimo jej oporów pomaga kobiecie wyjść na prostą. Zajmuje się rzeczami, do których Natalie nie ma głowy: samochodem, ogrodem, naprawami, sprawami bieżącymi itd. W pewnym momencie oboje się orientują, że gdzieś po drodze ich przyjaźń zamieniła się w coś więcej. Chociaż żadne z nich tego nie chciało, w końcu znali się od lat i nigdy nie myśleli o sobie w ten sposób.

Co spodobało mi się w tej książce? Że problemy uczuciowe bohaterów były przedstawione z obu perspektyw. W końcu każdy ma inne obawy wchodząc w nowy związek. Każdy ma inne doświadczenia, pewnie i oczekiwania. W dodatku dla obojga zmarły był kimś najważniejszym w życiu. Czy z takim bagażem, będzie im dane cieszyć się rodzącym się uczuciem? Szczerze powiem, przy zakończeniu, aż się zachłysnęłam, na szczęście tylko powietrzem. I czekam na drugą część, bo to zakończenie mnie niezmiernie zaintrygowało.

września 05, 2017

Sny czy jawa?

Sny czy jawa?
Kerstin Gier
"Silver. Pierwsza księga snów"


Szukając czegoś dla młodzieży, mogę polecić serię Silver. Jeśli ktoś zetknął się wcześniej z Kerstin Gier, natychmiast rozpozna styl i sposób kreowania postaci. Czyta się przyjemnie, akcja nie rozwija się szybko, jednak podział na jawę i sny dodaje smaczku. Dojrzałemu czytelnikowi również polecam, ale pamiętajcie to literatura młodzieżowa.

Liv z siostrą po raz kolejny zmieniają miejsce zamieszkania. Od lat przeprowadzają się za jednym z rodziców. Tym razem wprowadzają się do matki, a w dodatku za chwil parę do nowego mężczyzny i jego dzieci, aby stworzyć szczęśliwą rodzinę. Już sama rzeczywistość wydaje się skomplikowana dla nastolatków, bo jak tu pogodzić czwórkę młodych ludzi z zupełnie innymi poglądami na świat. A to jeszcze nie koniec. Coś się dzieje, gdy Liv zasypia. Zaczęło się, po poznaniu przyrodniego brata. Sen był taki prawdziwy. I dziewczyna odnosi wrażenie, iż wszyscy w tym śnie, śnili to samo. Ale czy to możliwe? I dlaczego robi się coraz ciekawiej i niebezpieczniej. Ato kusi. Każdego. Liv mimo ostrzeżeń nadal wędruje w korytarzach snów, podpatrując innych i rozwiązując kolejne zadania. 

Jednak czasem ryzyko jest ogromne, a nawet śmiertelne. A same sny bywają zwodnicze, natomiast przyjaciel może okazać się największym wrogiem. Czy Liv rozwiąże zagadkę? I co tak naprawdę grozi dziewczynie. Może sami zastanowicie się nad własnymi snami, ich znaczeniem. Może was zaciekawią ;)

Ach i nie mogło zabraknąć przystojnego, tajemniczego i uroczego młodzieńca, który skradnie serce Liv. Tylko czy to będzie odpowiedni kandydat? Oj, aby tego się dowiedzieć, należy zapoznać się z całą serią Silver. W tym tomie poznajcie wszystkich bohaterów i znajdzie sowich ulubieńców. 

sierpnia 04, 2017

Podróż do Chin, podróż do życia...

Podróż do Chin, podróż do życia...
Joanna Miszczuk
"Nefrytowa szpilka"


Książka o życiu, poszukiwaniu sensu, rodziny i siebie. O porażkach, szansach i przyszłości. I oczywiście o Chinach. Świecie tak obcym dla nas, o kulturze, historii Chin na ogół wiemy niewiele. Może czytając "Nefrytową szpilkę", ktoś postanowi pogłębić wiedzę, na temat tego ogromnego państwa i niezwykłych ludzi. 

Wracając do początków historii. Melania "Mel" od najmłodszych lat miała plan na życie. Będzie kimś, pilnie się uczy i nie przejmuje się docinkami. Wychowywana tylko przez matkę, próbuje ją odciążyć i sama dorabia udzielając korepetycje. Jednak w szkole średniej mimo szczegółowego planu, postanawia zmienić swój wizerunek, by ułatwić sobie życie. Ale nieodpowiednie towarzystwo trochę utrudnia sprawę. Nadchodzi czas studiów i czas precyzyjnego wyboru ścieżki własnej kariery. Tutaj na decyzji zaważa spotkanie z ojcem, który po raz kolejny wyparł się własnego dziecka. Postanawia mu udowodnić, że jest świetna, a nawet lepsza od niego. Wybiera Historię Sztuki (jak ojciec), specjalizując się w historii Chin. 

Każdy kto studiował wie, że to nie bajka i trzeba się napracować na oceny, dobrać odpowiednie praktyki itd. I w okresie wakacyjnym dorobić się tak, aby wystarczyło na następny rok akademicki. Mel pracowała i poznając nowych ludzi powoli otwierała kolejne drzwi do swojej kariery. Znalazła nawet miłość swojego życia, Tana. I straciła go. Po dekadzie, w środku nocy dzwoni telefon i słyszy "Mel Lan", tylko jedna osoba ją tak nazywała. Tylko jedna osoba mogła znów przewrócić jej życie do góry nogami. Czy Mel odważy się jeszcze raz zaryzykować w imię miłości? 

Podróż przez życie Mel i Tana, to podróż po historii Chin (za sprawą pamiętnika Nije Ke Xin, kochanki cesarza Chin z początków XX wieku), to podróż po życie i szczęście, którego tak naprawdę pragnie każde z nas. Czyta się niezwykle przyjemnie, momentami odnosiłam wrażenie, że razem z bohaterami przemierzam chińskie uliczki. 

lipca 28, 2017

Coś zamiast książki

Coś zamiast książki

Nie samymi książkami człowiek żyje, czasem trzeba uruchomić komputer/telewizor i zobaczyć jakiś film. Nigdy nie mogę znaleźć nic dla siebie w telewizji, a teraz w dodatku są wakacje, więc powtórki wszędzie, to przeszukujemy internet. Obecnie pomocny bywa Netflix z dość dużą pulą filmów i seriali. Dzisiaj o kilku filmach, z którymi miałam przyjemność ostatnimi czasy.



Dość głośno ostatnio o tym filmie. A o samej tematyce zaburzeń żywieniowych i innych, możemy czytać, oglądać do woli. Nie ma w tym nic zabawnego, gdyż świadczy to o potrzebie, o problemie, który stale rośnie. Ile osób walcząc o dobrą sylwetkę, w pewnym momencie się gubi i przekracza granicę bezpieczeństwa. Oczywiście motywacje są różne, leczenie jednym pomaga, innym niekoniecznie. I myślę, że film dobrze ukazuje skalę problemu - nie liczy się wiek, każdy może się z tym zmagać. Nie liczy się płeć, a zaburzenia żywieniowe to nie tylko anoreksja. Mimo iż śledzimy losy głównej bohaterki, widzimy jej bliskich, znajomych z ośrodka i ich problemy. Jak często wszystko mocno się wiąże i ile ukrywamy przed światem. Film nie jest terapią, może jedynie nam zasugerować, że gdzieś jest problem i że zawsze można z nim walczyć.


"The girl like her" również porusza problemy głównie nastolatek, chociaż myślę, że dorośli potrafią być wobec siebie równie bezlitośni. Mamy do czynienia z dziewczynami, które kiedyś były przyjaciółkami, później jedna została ofiarą, druga oprawcą. Poznajemy ich historię z dwóch perspektyw: ofiary i oprawcy. Problem znany wszystkim oczywiście, różnie rozwiązywany. W tym filmie mamy dziennikarkę, która stwierdziła, że nie ocenia, chce poznać życie nastolatek. Nasza popularna dziewczyna dostaje kamerę i ma przez pewien czas filmować swoje codzienne życie. Poznajemy życie obu dziewczyn i tak naprawdę zastanawiamy się czy mogłoby być inaczej? Okazuje się że wsparcie czasem nie wystarczy, a oczekiwania rodziców potrafią złamać młodego człowieka. Twórcy pozostawiają sprawę otwartą, jeśli chodzi o ocenę dziewczyn, sam widz ma zdecydować kto jest prawdziwym oprawcą i kim są ofiary. 


Teraz trochę muzyki i tańca. Mamy utalentowane grupy taneczne i dwójkę młodych ludzi, których drogi w dzieciństwie się rozeszły. Każdy ma talent, ale taniec to biznes, dosyć lukratywny i jeśli w niego inwestujemy to wymagamy rezultatów. A jeśli jest się bogatym snobem to już w ogóle. W tym świecie po latach spotykają się nasi bohaterowie, walcząc ze swoimi uczuciami, żalami i marzeniami. Film ogląda się przyjemnie, jest zrobiony na podstawowym szablonie, ale sceny tańca... Od nich już trudniej oderwać wzrok. W sam raz na miłe popołudnie.



Nie zliczę ile razy już go oglądałam i nadal chętnie do niego wracam. Czemu? Bo to urocze jak mężczyzna próbuje wytłumaczyć własnemu dziecku jak życie może się ułożyć. I mimo rozwodu, rodzice mogą ze sobą normalnie rozmawiać. I że miłość nie jedno ma imię. Chociaż z drugiej strony nie wiem czy chciałabym poznać wszystkie dziewczyny mojego taty, ani czy opowiadać o tym własnemu dziecku... Punkt za odwagę!  Pewnie większość z was zna ten film, to i tak powiem warto go obejrzeć. 


Ostatni na placu boju. Sparksa wszyscy znają, a oto ekranizacja "Wyboru". Nie wiem czy film bardziej mnie bawił czy wzruszał, ale urzekł mnie wyborem właśnie. Bo każdy wybór prowadzi do kolejnego i od nas zależy jakie decyzje podejmujemy. To my z nimi będziemy żyć. I tak jak na samym początku bohaterowie działali sobie na nerwy, tak im zostało. I ten wątek pojawił się w przysiędze ślubnej "denerwuj mnie do końca życia", bo tak wygląda życie z osobą którą kochamy. Nie zawsze jest idealnie, ale bez niej jest jeszcze gorzej. Już pomijam dialogi, które mnie rozwalały na łopatki, ale każdy to pewnie zna z autopsji (pewnie niejedna wasza rozmowa nadałaby się do filmu). Muszę w końcu dorwać książkę, ale niestety w bibliotekach mamy za mało egzemplarzy albo ludzie zaczęli czytać, zawyżając naszą zeszłoroczną średnią.

Może macie jakieś swoje propozycje?? 
Copyright © 2016 CzerwoneTrampki , Blogger