lutego 03, 2018

Mindhunter & Manhunt: Unabomber

Mindhunter & Manhunt: Unabomber

Kryminały ogólnie wiodą ostatnio prym wśród książek, filmów czy seriali. Czasem się zastanawiam czemu coraz chętniej sięgamy po kolejne zbrodnie? Czemu zanurzamy się w biografiach zbrodniarzy? A potem odpalam kolejny serial, teraz padła kolej na "Most nad Sundem". Netflix szaleje i tworzy produkcje przez które mam ciągłe zaległości w obowiązkach domowych. Wracając jednak do tytułu wpisu: Mindhunter i Unabomber to seriale, które w ostatnim czasie budziły spore zainteresowanie.  

W Mindhunterze nie odnajdziemy wartkiej akcji, dynamiki i szybkich rozwiązań. To serial, który rozwija się powoli, daje czas odbiorcy na zastanowienie się. Główny bohater Holden bywa momentami irytująco mdły, jednak z każdym odcinkiem jego postać się rozwija, staje się pewniejszy siebie. Ta pewność pojawia się z kolejnymi rozmowami jakie przeprowadza z więźniami wraz ze swoim partnerem Billem. Jednakże innym ważnym elementem jest druga strona jego przemiany, gdzie staje się bezwzględny, nie widzi problemu w podburzaniu psychopatów i socjopatów, z którymi rozmawia. Zaczynają go uwierać normy agencji, kompletnie zostaje pochłonięty przez swój pomysł i widz zaczyna się zastanawiać, jak wiele jeszcze będzie wstanie dla niego poświęcić. 

Pierwszy sezon rozbudza apetyt na kolejne, mam nadzieję, iż się pojawią. Gdyż naprawdę zastanawia mnie jak ogromny wpływ na człowieka (nawet tego wyszkolonego) ma obcowanie z psychopatami i socjopatami. W końcu ostatnio tyle teorii jest o cechach psychopatycznych, które pomagają w karierze m.in. lekarzom, prawnikom, finansistom itd. A poza tym czeka mnie jeszcze książka "Mindhunter", która już leży na półeczce. 

"Manhunt: Unabomber" zostawił mnie w pewnej rozterce. Oparty na faktach serial przedstawiał proces rozpracowywania Unabombera, kolejne jego zbronie, były brutalne i wymierzone w niewinnych ludzi. Manifest Unabombera wzbudzał podział wśród społeczeństwa i kadry agencji. W połowie serialu widz uświadamia sobie jak okropnych rzeczy dopuścił się Unabomber i jest pewny że powinna spotkać go kara, aż do momentu, w którym poznajemy jego historię. I tak twórcy zmuszają nas do zastanowienia się nad postępowaniem ludzi, nad tym kto jest potworem w prawdziwym życiu. Ja nadal się zastanawiam stojąc na czerwonym świetle, czy dobrowolnie się zniewoliliśmy w XXI wieku.

Żadnych zbrodni nie popieram, czasem nawet nie jestem pewna czy kara jest adekwatna wobec czynu jakiego się dopuścili przestępcy. Jednakże nie ulega wątpliwości, iż w XXI wieku, przejawiamy duże zainteresowanie wszelkimi odstępstwami od normy, szczególnie interesują nas  psychopaci i socjopaci. W końcu niejeden z nich ma swoje funcluby.

stycznia 23, 2018

"Ocean na końcu drogi" Neil Gaiman

"Ocean na końcu drogi" Neil Gaiman

Wspomnienia i pamięć są niezwykłe. Czasem nie potrafimy sobie czegoś przypomnieć, staramy się z całych sił i nic. Innym razem siedzimy sobie na ławeczce i wszystko wraca. Są miejsca, które wywołują nasze ukryte wspomnienia. Tak jest w przypadku naszego bohatera, jadąc nad ocean, powracają do niego wspomnienia.

Narrator naszej opowieści przypomina sobie zdarzenia, które miały miejsce gdy miał siedem lat. Z powodu braku pieniędzy, wynajmowali jego pokój. Jeden z najemców kradnie ich samochód i popełnia w nim samobójstwo. A następny lokator będzie jeszcze bardziej kłopotliwy. W tym czasie poznaje trzy niezwykłe kobiety mieszkające niedaleko. Lettie wydaje się być parę lat starsza od niego, jednak słuchając ją ma wrażenie, że przeżyła stulecia, a jej babcia twierdzi, że była przy Wielkim Wybuchu. To wśród nich będzie się czuł bezpiecznie i tam również będzie miał najwięcej do stracenia.

Postacie są wykreowane na krawędzi rzeczywistości i fantastyki. Czytając odnosi się wrażenie, tak owe kobiety mogły naprawdę tam mieszkać. A zjawy i potwory mogły się przekroczyć barierę, i żyć między ludźmi. Opisy niezwykle barwne, realistyczne mimo zupełnie odrealnionych postaci. Tak Neil potrafi stworzyć intrygujący świat, w którym człowiek zawsze chce się zatracać. Świat, w którym możemy stawiać czoła naszym największym lękom i zawsze ktoś będzie nam wówczas towarzyszył.

stycznia 13, 2018

"Listy do utraconej" Brigid Kemmerer

"Listy do utraconej" Brigid Kemmerer

Listy, takie odręcznie napisane, wysłane lub przekazane są dla nas ważniejsze niż maile, czy smsy. W świecie internetu, szybkich lunchów, rozmów telefonicznych, zapominamy o drugim człowieku. A wystarczy chwila, aby zobaczyć, poczuć, zrozumieć. W "listach do utraconej" poznajemy młodych ludzi, którzy radzą sobie ze stratą bliskich. A najsmutniejsze jest to, że większość dorosłych nie chce widzieć ich problemu, bądź postanawia pomóc na swój sposób, nie zastanawiając się czy dobrze robi.

Juliet Young traci matkę, osobę którą podziwiała. Kobieta była świetnym fotografem, wyruszała na linię frontu i wracała z niezwykłymi zdjęciami. Juliet zawsze chciała być jak matka. Jednak po jej śmierci, czuje osamotnienie i porzuca fotografowanie. Uważa, że powrót do zdjęć byłaby zdradą matki. Nadal bardzo często odwiedza grób matki, zostawia jej listy, bo taki miały zwyczaj. Zawsze pisały do siebie i dziewczyna ciągle pisze o sobie, życiu, problemach, chociaż nie spodziewa się odpowiedzi.

Aż do momentu, gdy list dostaje się w ręce Declana Murphy. Chłopak sprząta i kosi na cmentarzu w ramach kary. Nie jest to zajęcie, które lubi, ale lepsze niż poprawczak. Po śmierci młodszej siostry i ponownym ślubie matki, nie potrafi się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Czuje się niechciany, zepchnięty na boczny tor. W szkole jest uważany za "złego chłopaka" i często na starcie odczuwa bezsilność i porażkę. I nawet nie podejrzewa, że odpisanie na list znaleziony na grobie zmieni jego życie. 

Juliet i Declan wzajemnie dodają sobie otuchy. Ich korespondencja pozwala im dojrzeć światełko w tunelu i powoli wychodzić z żałoby. Każde z nich ma inne problemy, z którymi musi sobie poradzić. Jednak co się stanie, gdy odkryją z kim tak naprawdę pisali? Czy w ogóle będą chcieli to wiedzieć? W końcu łatwiej jest wyżalić się nieznajomemu.

Przyznam, że wachlarz problemów jakimi autorka obdzieliła bohaterów książki mógłby przytłoczyć niejednego. Z drugiej strony ukrywanie uczuć i emocji, powoduje izolację, z której trudno później się wydostać (o tym miał się przekonać Declan). Kłopoty z komunikacją, bywają bardzo niebezpieczne i odsuwają od siebie najbliższych, nawet gdy naprawdę chcą nam pomóc. I dodajcie do tego jeszcze okres dojrzewania, i macie smutną historię, ale zarazem niezwykle piękną. 

stycznia 06, 2018

Wojna dotyczy wszystkich

Wojna dotyczy wszystkich
Barbara Gawryluk
il. Maciej Szymanowicz
Teraz tu jest nasz dom



Czas wojny jest trudny dla dorosłego człowieka, często wówczas troszcząc się o bieżące sprawy, zapomina, iż dzieci odczuwają wszystko równie mocno. Same sobie tłumacząc zasłyszane słowa, zdania, strzępki informacji. Wojny znamy z lekcji historii, ale wystarczy włączyć wiadomości i znajdziemy informacje o konfliktach zbrojnych. Wojna to nadal rzeczywistość wielu ludzi.

"Teraz tu jest nasz dom" przedstawia historię ukraińskiej rodziny z Doniecka, która znalazła schronienie w Polsce. Narratorem jest najstarsze dziecko, Romuś uczący się w trzeciej klasie. Poznajemy jego rodzeństwo Mikołaja i Natalkę, rodziców, dziadków i wujostwo. Z dnia na dzień dom rodzinny przestaje być bezpiecznym miejscem i zostaje podjęta decyzja o ucieczce do Polski. Wyjazd jest tym trudniejszy, iż dziadkowie odmawiają wyjazdu i wyjeżdżają w piątkę. Spakowani w pięć plecaków wyruszają w nieznane. Docierają do ośrodka i przystosowują się do nowych warunków. Uczą się polskiego i martwią o swoją przyszłość. Żyją nadzieją, ciągle śledząc informacje napływające z Ukrainy.

Opisując historię rodziny Romusia autorka przedstawia problemy z jakimi borykają się uchodźcy, którzy ratując się, muszą zostawić wszystko i zaczynać od nowa. Książka może posłużyć jako pomoc w tłumaczeniu dziecku tego trudnego tematu. Dodatkowym atutem książki są niezwykłe, klimatyczne ilustracje.




stycznia 01, 2018

Czym pachnie twój dom?

Czym pachnie twój dom?
Bonnie-Sue Hitchcock
Zapach domów innych ludzi


Rozpocznę od okładki, jest cudowna. Ilekroć na nią patrzę to się rozczulam. W tym roku u mnie śnieg chyba tylko na zdjęciach i okładkach książek. Lekturę na ogół rozpoczynam od ostatnich stron, tutaj był krótki wywiad z autorką. Wspominała, że początkowo miał to być zbiór opowiadań o różnych osobach. Cieszę się, że połączyli to w jedną powieść. Ostrzegam, zdradzam zakończenie, choć tak naprawdę niezupełnie ;)


Głównymi postaciami są Ruth, Dora, Hank i Alyce, jednakże mała miejscowość Fairbanks, z którą są związani, powoduje splecenie ich historii. Życie w małych społecznościach posiada zalety i wady, nikt nie będzie temu przeczył. A gdy dodamy do tego lokalizację - Alaska, gdzie zależność od najbliższego sąsiedztwa bywa istotniejsza niż w naszych zaludnionych terenach, nie sposób wyjść z założenia, iż drogi naszych bohaterów złączą się i to nie raz. Daje również możliwość przemycenia innych iście ciekawych postaci.

Ruth chce być kimś, chce być kochana, chce by było tak jak kiedyś. Tak jak było gdy jeszcze żył jej ojciec, a rodzice byli w sobie tak mocno zakochani, iż cały świat stawał się piękny dla małej Ruth. Jednak w wieku nastu lat zachodzi w ciążę i babcia wysyła ją do klasztoru, nic nie mówiąc. Tam dziewczyna dowiaduje się o swojej rodzinie rzeczy, o których się nie mówiło w domu babci. Czy informacje pomogą Ruth zrozumieć swoją sytuację i postępowanie babci?

Równie trudno jest Dorze, chociaż ona posiada rodziców, to wolałaby żeby było inaczej. Człowiek się zastanawia, co trzeba uczynić dziecku, by chciało nie chciało mieć rodziców... Dziewczyna próbuje ułożyć sobie życie mieszkając z rodziną jej przyjaciółki. Gdzie czuje miłość, widzi jak powinny wyglądać relacje rodzic-dziecko. W końcu dociera do momentu, gdy sama przed sobą musi przyznać czego naprawdę chce od życia, bo tak naprawdę wtedy może ruszyć do przodu.

Odpowiedzialność jaka spadła na barki Hanka, przerosłaby niejednego dorosłego. Opiekując się młodszymi braćmi, stara się im zapewnić lepszą przyszłość. A przynajmniej przetrwać do swojej osiemnastki, by móc legalnie zająć się rodzeństwem. Los postanowi go jednak jeszcze okrutniej sprawdzić i nawet optymizm najmłodszego z braci może nie pomóc. Na szczęście chłopcy po drodze znajdą kilku dobrych ludzi, którzy zechcą ich wesprzeć.

Alyce tańczy, pięknie tańczy. Balet jest dla niej ważny, a nawet najważniejszy w życiu. Po rozwodzie rodziców stara się jednak nie zawieść rodziców. Głównie ojca i chce zrezygnować z ważnego przesłuchania o stypendium, by jak co roku wyjechać z nim na połów. Mimo namów przyjaciółek, poczucie obowiązku i spędzenie czasu z ojcem, skłania dziewczynę do wyjazdu na coroczną wyprawę. Czy Alyce będzie potrafiła zawalczyć o swoje marzenia? Czy wyszuka sobie kolejne wymówki?

Wszyscy młodzi, piękni, zagniewani... Każdy z tych młodych ludzi ma poważny problem, szuka rozwiązania dobrego dla wszystkich. Tylko czy rozwiązanie idealne istnieje? Autorka stworzyła zakończenie, które jest potrzebne nam wszystkim. Zakończenie, bez zakończenia. Dające nadzieję, możliwość dopowiedzenia własnego. Bo pewnie czytając każdy znajdzie swoje odbicie, w którejś z postaci i będzie mieć okazję dopisać własne zakończenie, bądź nowy początek.

W okresie noworocznym często szukamy nowego początku, potrzebujemy nadziei, iż coś się może zmienić. Że my możemy coś zmienić. I chyba z taką myślą zostawia nas ta lektura.

grudnia 28, 2017

W krótkich słowach.

W krótkich słowach.
Mikołaj Grynberg
Rejwach



Ludzką historię można przedstawić w krótkich prozach. Kilka stron. A na nich ból, smutek, samotność, niezrozumienia, wstyd, niedowierzanie, nadzieja, strach. Wiele uczuć i emocji towarzyszących nam codziennie, niezmiennie sprowadzających do szarej rzeczywistości. 

To moje pierwsze spotkanie z twórczością Grynberga i przyznam, że wstrząsające. Nadal zaskakują mnie ludzkie historie, okrojone do prostej, czytelnej wersji. Przedstawione historie Żydów są smutne, mają w sobie zaprzeczenie własnej tożsamości. Strach przed powtórką, niezrozumieniem. Wesołości w nich za grosz, ale ludzkich dramatów ogrom. Na 128 stronach, znajdziesz ponad 30 historii, tak odmiennych, jak każdy człowiek. I jak każdy człowiek - wartościowych. Przyznam , że nie mogłam się oderwać. Każdą historię chłonęłam. Jeśli po nią sięgniesz, przepadniesz i zastanowisz się nad brutalnością historii, rzeczywistości i ludzkości. 

Historie niezwykłe, czyta się czasem ciężko. Jednak zastanawiam się, czy byłabym ich wstanie wysłuchać, tak jak autor. Mimo wszystko polecam, bo książka moim zdaniem wartościowa. 


listopada 14, 2017

11 listopada w obiektywie

11 listopada w obiektywie








listopada 11, 2017

Kto tu jest szaleńcem?

Kto tu jest szaleńcem?
Mindy McGinnis 
"Dyskretne szaleństwo"


Gdzie można spotkać szaleńca? Moim zdaniem wszędzie. Jednak w XIX wiecznej Ameryce, szaleńcem jest każda niewygodna osoba, która miała pecha zadrzeć z wpływowymi ludźmi. W przytułku dla obłąkanych oprócz osób chorych, można spotkać młode dziewczyny w ciąży, wdowy, lekarzy, a nawet uciekinierów, dla których to bezpieczne miejsce. 

Grace Mae trafia do jednego z bostońskich przytułków na polecenie swojego ojca. Jest w zaawansowanej ciąży, czy to jej wina? Nie, ale prawda jest równie okrutna jak życie kobiety w XIX wieku, gdzie słowo mężczyzny znaczy nadal wiele. Grace jest gotowa prosić lekarza o trwałe kalectwo, aby nie wrócić do domu. Okazuje się, że istnieje inny sposób by ocalić dziewczynę, ale cena również jest wysoka. Nigdy więcej nie zobaczysz nikogo ze swoich bliskich, nie będziesz też mogła wieść normalnego życia. Jaką decyzję podejmuje Grace?

Rusza z doktorem Thornhollowem i pomaga mu w rozwiązywaniu zagadek kryminalnych. Można uznać ich za pierwszych kryminologów, którzy na podstawie dowodów, próbowali określić kim jest przestępca, czym się kieruje i jak go powstrzymać. Niestety nie pomagał im fakt, że jedno z nich było tylko lekarzem, a drugie szaleńcem z przytułku. Jednak obcowanie ze śmiercią i mordercami ma swoją cenę. Jaką przyjdzie zapłacić Grace i Thornhollowowi?

Przyznam, że zaciekawiła mnie książka i czytałam z przyjemnością. Fabuła jest przemyślana, autorka zaznajomiła się z faktami dotyczącymi przytułków dla obłąkanych i okrutną rzeczywistością socjety, która rządzi się innymi prawami, niż my szaraczki. Nie ma tutaj wartkiej akcji, ale w zamian dostajemy nałożone na siebie problemy różnych ludzi, różnych warstw społecznych. Dzięki temu uzyskujemy świat z odcieniami szarości, a nie tylko czerń i biel. 

października 31, 2017

Stosikowo

Stosikowo
Już się uzbierał piękny stos, że trzeba było go podzielić. Jednakże jest co czytać. A co się w nim znalazło? Jestem ciekawa każdej książki i przyznaję, że kilka spisałam z Waszych blogów i udało mi się je wypożyczyć, bądź zakupić. 



  • Mróz R., Turkusowe szale
  • King Ch., Odessa
  • Kelly J., Ewolucja według Calpurnii Tate
  • Brennan M., Historia naturalna smoków
  • Fallon J., Mózg psychopaty
  • Holmes S., Dziecko wspomnień
  • Bussi M., Czarne nenufary
  • Dutton K., Mądrość psychopatów
  • Tyrmand L., U brzegów jazzu
  • Hamilton A., Zdrajca tronu
  • Loter M., Chłopiec w czerwonej sukience
  • Griffiths R., Granice zła
  • Mróz R., Czarna Madonna
  • Hoover c., Confess
  • Hooper J.,Śpiąca Alicja
  • Nicholls S., Suknia
  • Riley L., Siedem sióstr
  • Burnett D., Gupi muzg

października 28, 2017

Czy wszystko dobrze się skończyło?

Czy wszystko dobrze się skończyło?
Michael Cunningham
Dziki łabędź




Żyli długo i szczęśliwie...
Ale czy na pewno? I czy wszyscy? Zastanówmy się czy królewicz, który w części został łabędziem, miał szansę na dobre zakończenie? A Baba Jaga? Przecież ona nikogo nie zmuszała do jedzenia domku. A Królewna Śnieżka jak sobie radziła po ślubie? I czy wszystkie Królewny odnajdując swojego Królewicza, odnajdywały również szczęście? 

Właśnie nad takimi historiami pracował Cunningham. Dał im nowe życie, dodał od siebie trochę współczesności i naszych problemów. Bo czy naprawdę baśń musi zaczynać się od dawno, dawno temu? Jak wiele osób utożsamia się z bohaterami książek, filmów, baśni, a ilu z nich widzi siebie w tych mniej pozytywnych postaciach. Dla mnie były to słodko-gorzkie historie, które przypominają nam, że baśnie właśnie po to były, by przypominać nam o świecie i różnych zakończeniach. A szczęśliwe zakończenie, niekoniecznie będzie odbiciem naszych wyobrażeń.

Jeśli jesteście ciekawi jak mogłyby potoczyć się losy postaci z dzieciństwa, zachęcam do lektury. Jeśli jednak szukacie czegoś, lekkiego i przyjemnego - to nie ta książka. Osobiście odczuwałam smutek czytając tych 11 baśni, jednakże cieszę się, że książka trafiła do mych rąk. 

października 20, 2017

Sycylia słońcem i pracą pisana

Sycylia słońcem i pracą pisana
Sycylio. Witam. Żegnam. Wrócę. 



Ostatnio miałam okazję wybrać się do ciepłej Altavilli Milici na Sycylii. Przyznam miejsce ciekawe, zupełnie odmienne od naszej polskiej normalności. I przyznam szczerze, ze jazda samochodem tam mnie przerażała. A części samochodowe powiązane trytytkami do reszty auta, odbierały mi mowę. Ale za to klimat, widoki i niezwykle przyjaźni ludzie. Mimo tego, że przez moje czerwone włosy, to ja bywałam atrakcją turystyczną, miło wspominam pobyt na Sycylii. Polecam! 

A teraz krótka fotorelacja. (pierwsza część)







października 17, 2017

Gdy musisz zmienić plan

Gdy musisz zmienić plan
Corinne Michaels
Consolation t.1


Kiedyś usłyszałam zdanie: "Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, powiedz mu o swoich planach." Już pomijając wiarę, można to również dopasować do losu. Ilu z nas miało plan na życie, ułożone od a do z, w dodatku z różnymi wariantami. A potem w jednej chwili wszystko trzeba układać od nowa.

W podobnym położeniu znalazła się Natalie, nasza bohaterka. Była szczęśliwa z mężem komandosem, spodziewała się pierwszego dziecka, wszystko układało się idealnie, a zlecenie było proste i w sumie z nikłym ryzykiem. A jednak. Mężczyzna ginie. Cały dotychczasowy świat runął, nie ma bezpieczeństwa, szczęścia, pełnej rodziny. Jest rozpacz, ból, strata i dziecko w drodze, które lada chwila będzie potrzebowało matki. Matki, która będzie musiała się starać za dwoje. 

Mimo tak pełnego planu, Natalie nie potrafi pogodzić się ze śmiercią męża, ciągle odcina się od znajomych i przyjaciół. Dopiero Liam, najlepszy przyjaciel zmarłego, mimo jej oporów pomaga kobiecie wyjść na prostą. Zajmuje się rzeczami, do których Natalie nie ma głowy: samochodem, ogrodem, naprawami, sprawami bieżącymi itd. W pewnym momencie oboje się orientują, że gdzieś po drodze ich przyjaźń zamieniła się w coś więcej. Chociaż żadne z nich tego nie chciało, w końcu znali się od lat i nigdy nie myśleli o sobie w ten sposób.

Co spodobało mi się w tej książce? Że problemy uczuciowe bohaterów były przedstawione z obu perspektyw. W końcu każdy ma inne obawy wchodząc w nowy związek. Każdy ma inne doświadczenia, pewnie i oczekiwania. W dodatku dla obojga zmarły był kimś najważniejszym w życiu. Czy z takim bagażem, będzie im dane cieszyć się rodzącym się uczuciem? Szczerze powiem, przy zakończeniu, aż się zachłysnęłam, na szczęście tylko powietrzem. I czekam na drugą część, bo to zakończenie mnie niezmiernie zaintrygowało.

września 05, 2017

Sny czy jawa?

Sny czy jawa?
Kerstin Gier
"Silver. Pierwsza księga snów"


Szukając czegoś dla młodzieży, mogę polecić serię Silver. Jeśli ktoś zetknął się wcześniej z Kerstin Gier, natychmiast rozpozna styl i sposób kreowania postaci. Czyta się przyjemnie, akcja nie rozwija się szybko, jednak podział na jawę i sny dodaje smaczku. Dojrzałemu czytelnikowi również polecam, ale pamiętajcie to literatura młodzieżowa.

Liv z siostrą po raz kolejny zmieniają miejsce zamieszkania. Od lat przeprowadzają się za jednym z rodziców. Tym razem wprowadzają się do matki, a w dodatku za chwil parę do nowego mężczyzny i jego dzieci, aby stworzyć szczęśliwą rodzinę. Już sama rzeczywistość wydaje się skomplikowana dla nastolatków, bo jak tu pogodzić czwórkę młodych ludzi z zupełnie innymi poglądami na świat. A to jeszcze nie koniec. Coś się dzieje, gdy Liv zasypia. Zaczęło się, po poznaniu przyrodniego brata. Sen był taki prawdziwy. I dziewczyna odnosi wrażenie, iż wszyscy w tym śnie, śnili to samo. Ale czy to możliwe? I dlaczego robi się coraz ciekawiej i niebezpieczniej. Ato kusi. Każdego. Liv mimo ostrzeżeń nadal wędruje w korytarzach snów, podpatrując innych i rozwiązując kolejne zadania. 

Jednak czasem ryzyko jest ogromne, a nawet śmiertelne. A same sny bywają zwodnicze, natomiast przyjaciel może okazać się największym wrogiem. Czy Liv rozwiąże zagadkę? I co tak naprawdę grozi dziewczynie. Może sami zastanowicie się nad własnymi snami, ich znaczeniem. Może was zaciekawią ;)

Ach i nie mogło zabraknąć przystojnego, tajemniczego i uroczego młodzieńca, który skradnie serce Liv. Tylko czy to będzie odpowiedni kandydat? Oj, aby tego się dowiedzieć, należy zapoznać się z całą serią Silver. W tym tomie poznajcie wszystkich bohaterów i znajdzie sowich ulubieńców. 
Copyright © 2016 CzerwoneTrampki , Blogger